Dlaczego ona znowu się zatrzymuje?! Tyle razy jej mówiłam, że mamy mało czasu! Aha, no tak, kwiatuszki. Tak, tak, dziękuję kochanie, a teraz już chodźmy. Aha, jeszcze dla tatusia. Już? No dobrze. Idziemy.

Znowu dostałam jakiegoś mlecza. Co ja z tym mam zrobić? Nie chce mi się tego nosić, mam wystarczająco dużo do noszenia. Dobra, jak nie będzie patrzeć to wywalę, może się nie zorientuje. A jakby co, zawsze można zrobić smutną minkę i udawać, że wypadł mi przypadkiem…

Słodkie to przynoszenie kwiatków, ale ostatnio ma już naprawdę manię na tym punkcie. Ciekawe kiedy jej przejdzie. No ale cóż, wszystkie dzieci to robią. Jak ja byłam mała, też mamie przynosiłam. Pamiętam… Pochylała się wtedy nade mną z takim ciepłym uśmiechem. Powtarzała, że bardzo lubi takie polne kwiatki, że takie właśnie dla niej są najpiękniejsze. Wyciągała malutki, brązowy flakonik i pieczołowicie układała w nim przyniesiony przeze mnie bukiecik. To takie jasne, miłe wspomnienie z dzieciństwa. Mama była kochana…

Zaraz… Dlaczego właściwie ja taka nie jestem?

***

W tym tygodniu kupię maleńki flakonik i zadbam o to, by każdy kwiatek od mojej córeczki był potraktowany jak skarb. Bo jeśli ten kwiatek jest wyrazem miłości i wdzięczności mojego dziecka, to doprawdy jest skarbem. Bezcennym.

Podziel się tym wpisem:

Post Author: admin

Facebook
Facebook
Twitter
YouTube
YouTube
RSS